Karol Bielecki czyli mój idol w walce z porażkami

Każdy miewa dobre i złe dni. Lepsze i gorsze chwile. Ale czasem w życiu człowieka zdarzy się taki pech, po ludzku zwyczajnie pech po którym ciężko wstać i powiedzieć sobie ,,wszystko będzie dobrze”. Osoby które powstaną na nogi z takich chwil są prawdziwymi bohaterami. Dla mnie takim wzorowym przykładem jest Karol Bielecki.
Karol Bielecki – światowej sławy piłkarz ręczny, który w wyniku niefortunnego wypadku podczas meczu stracił oko. Pomimo tych przeciwności Bielecki wrócił do sportu, odnosząc sukcesy porównywalne do tych przed wypadkiem. Przeczytałam jego wspomnienia zawarte w książce pt.,,Wojownik”, pisze on m.in. :

,,Najważniejsze, że nadal mogę realizować swoje marzenia. Wiele z nich już się spełniło, a ja ciągle przekonuję się, jak ogromna jest siła ludzkiego umysłu. Mój powrót do sportu jest tego najlepszym dowodem. Wystarczy czegoś bardzo chcieć i pracować nad tym, a wszystko jest możliwe. Naprawdę” – powiedziałem w jednej z rozmów. Kolejna wypowiedź, o której ktoś może powiedzieć, że to banał, ale zastanówcie się: czy ja właśnie tego nie udowodniłem?”.

Myślę, że udowodnił. Myślę że ludzki umysł jest w stanie osiągnąć wszystko co jest w kwestiach jego wyobrażeń, a tylko od nas zależy jakie granice tych wyobrażeń sobie poczynimy. Nie można dać sobie wmówić że jesteśmy do niczego, i nie tylko mam na myśli osób z zewnątrz. Kluczem do sukcesu jest głos umysłu z wewnątrz, takie uczucia jak lęk przed nowym czy strach przed porażką mogą na zawsze zniweczyć to co sobie wymarzymy.
Jednak tu tkwi kolejny problem – musimy zadać sobie to pytanie o czym tak naprawdę marzymy? Czego tak naprawdę chcemy? Dużo osób tak naprawdę nie wie czego chce od życia i tkwi w matni życia dążąc do chorych wyobrażeń.

Gdzie zatem jest złoty środek? To zależy tylko od nas. To my wewnątrz siebie musimy dojść do pewnego konsensusu, do strategii życiowej która przyniesie nam poczucie wyważonego szczęścia.

Życzę wszystkim takiego właśnie wyważonego sczęścia oraz ducha walki po ewentualnych porażkach na miarę Karola Bieleckiego.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *