Schizofrenia a teoria dezintegracji pozytywnej

,,Ten, kto szuka porządku niech unika psychologii. Niechże się zdecyduje raczej na fizjologię czy teologię, będzie miał przynajmniej solidne oparcie – albo w materii, albo w duchu; nie pośliźgnie się na psychice. Psychika to bardzo niepewny obiekt badań” – tak pisze Olga Tokarczuk w swojej książce zatytułowanej ,,Bieguni”.

W swoim obecnym etapie życia muszę się z nią zgodzić. Mówię to z przykrością, bowiem przez lata szukałam odpowiedzi na wiele pytań dotyczących jasnej przyczyny powstania schizofrenii – choroby, która dotknęła mojego młodszego brata. Robiąc to dokonywałam eksperymentów na własnej psychice wychodząc z założenia, że skoro mój brat ma tą chorobę, mogę mieć ją i ja sama. Innym założeniem jaki podjęłam był fakt, że miłość to rodzaj psychozy. Zatem możecie się domyślać na czym te eksperymenty polegały – były na tyle drastyczne, że nie nadają się do publicznego przytoczenia.

W swoich założeniach opierałam się również na teorii dezintegracji pozytywnej. Czym ona jest? Jest to teoria zdrowia psychicznego sformułowana przez Kazimierza Dąbrowskiego (lekarz, psychiatra i psycholog kliniczny żyjący w latach 1935-1949). Zdrowie psychiczne w rozumieniu tej teorii to zdolność do rozwoju wewnętrznego w kierunku wszechstronnego rozumienia, przeżywania, odkrywania i tworzenia coraz wyższej hierarchii rzeczywistości i wartości aż do konkretnego ideału indywidualnego i społecznego poprzez procesy dezintegracji pozytywnej i cząstkowej integracji wtórnej.

Pamiętam jak dnia 6.12.2018r. spytałam Mikołaja Grynberga (pisarza, psychologa) co sądzi o tej teorii.

-Czy jest ona prawdziwa?

– Myślę, że jest bardzo ciekawa – powiedział.

– Ale czy jest prawdziwa? – dopytywałam.

-Jest bardzo ciekawa – powtórzył.

Było to zanim dokonał się proces rozpadu w mojej psychice, wg teorii Dobrąwskiego proces dezinteracji pozytywnej, której skutki ponoszę do dziś.

Myślę że obecnie jestem na etapie integracji wtórnej. Jest to etap charakteryzujący się brakiem konfliktów wewnętrznych, jedności osobowości, kiedy człowiek staje się taki, jaki chciałby być. Jednak wg teorii Dąbrowskiego dezintegracja szerzy się wielopoziomowo, możliwe są okresowe powroty do procesu rozpadu. Boję się go jak niczego innego na świecie. Dezintegracja mimo swojego określenia ,,pozytywna” jest bardzo bolesna.

Skąd w ogóle u mnie zaczął się proces poszukiwania odpowiedzi na pytania jak doszło do powstania choroby u mojego brata? Po co w ogóle dokonywałam eksperymentów na własnej psychice?

Wszystko się wzięło od pamiętnej rozmowy sam-na-sam z pewnym profesorem psychiatrii. Razem z bratem, mamą i babcią poszliśmy do pana profesora celem konsultacji, gdyż mój brat słabo reagował na ówczesne leczenie psychiatryczne.

Pan profesor przeczytał całą dokumentację i westchnął, nic nie mówił w gabinecie dlatego wykorzystując tą chwilę milczenia i siedząc z nim sam-na sam powiedziałam coś, co dręczyło mnie od dłuższego czasu:

– profesorze, mam pewną teorię

-jaką?

-Myślę że to nie była schizofrenia

-a więc co takiego?

-Myślę że mój brat był dzieckiem nadpobudliwym.

-Zgadzam się z Panią.

Wtym momencie rozpłakałam się.

-Co mam robić? – spytałam

-Myślę, że naprowadzać.

Tagi:

Komentarze

  • -Pani Agato, ja Panią kocham.
    -Myślę, że to nigdy nie była miłość. Z mojej strony jedynie wynik wyżej opisanego w poście eksperymentu.
    -W tym momencie rozpłakałem się.
    -Co mam zrobić?? Zapytałem.

    Odpowiedziała jedynie cisza i ludzka ignorancja.

    Z tomiku wyższość uczuć i ludzkich odruchów, nad psychologią i wiedzą książkową.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *