O tym jak prawie zostałam kardiochirurgiem czyli moja nieudana próba walki z uprzedzeniami

,,Byłoby świetnie, gdyby wszyscy mieli otwarte umysły i byli po prostu zainteresowani dowodami, ale nauka nie jest odporna na fanatyzm i uprzedzenia” – cytat znaleziony w internecie, z którym po własnych osobistych przeżyciach muszę się z przykrością zgodzić.
Całe moje życie to walka z uprzedzeniami. Najpierw w stosunku do mojego młodszego brata chorego na schizofrenię. Nie każdy schizofrenik musi być agresywny i niebezpieczny, a na samą chorobę szacuje się że choruje ok. 1% społeczeństwa. Natomiast m.in. stygmatyzacja tych osób powoduje że wskaźnik samobójstw wśród chorych na schizofrenię sięga aż 10%.
Z jakimi jeszcze uprzedzeniami musiałam walczyć? Niestety w środowisku lekarskim spotkałam się z uprzedzeniem co do płci.
Aktualnie jestem w trakcie specjalizacji z radiologii, z której wyboru jestem bardzo zadowolona. Jest to specjalizacja trudna, ale bardzo ciekawa i pełna wyzwań. Poza tym mam najlepszą szefową świata i pracuję ze wspaniałymi fachowcami w tej dziedzinie.
Ale pierwotnie moim marzeniem było zostać kardiochirurgiem. W trakcie studiów udzielałam się intensywnie w studenckim kole naukowym, pisałam prace naukowe oraz jeździłam na zagraniczne praktyki, gdzie miałam okazję asystować przy operacjach na otwartym sercu. Stąd też, gdy doszło do wyboru specjalizacji, podjęłam decyzję o kardiochirurgii. Dostałam się na rezydenturę, ale zaraz potem spotkała mnie niemiła niespodzianka. Dyrektor szpitala nie chciał przyjąć moich dokumentów, nie uzasadniając nawet swojej decyzji – nie chciał nawet ze mną rozmawiać. Udałam się zatem do ówczesnego konsultanta wojewódzkiego. Bardzo stresowałam się perspektywą rozmowy, tym jak i co powiedzieć, sprawa była delikatna. Ułożyłam sobie w głowie przemowę o tym, jak bardzo pragnę zostać kardiochirurgiem. Tego dnia Pan Konsultant wojewódzki był chyba nie w humorze – widziałam jak wchodzi do swojego gabinetu nerwowym krokiem. Wbrew sekretarce, która próbowała mi wmówić, że ,,doktora nie ma”, weszłam do gabinetu i zaczęłam wygłaszać zdziwionemu konsultantowi wojewódzkiemu swoją starannie ułożoną przemowę.

Pan konsultant wojewódzki przerwał mi w połowie i zapytał tylko, czy wcześniej się jakoś udzielałam w kardiochirurgii.

– Udzielałam się – odpowiedziałam.

Tydzień później otrzymałam telefon, że Pan dyrektor szpitala, do którego dostałam się na specjalizację, pragnie mnie widzieć.

– Gratuluję Pani – powiedział mi tylko i uścisnął rękę.
Szczęśliwa, że dostałam zielone światło na rozpoczęcie specjalizacji udałam się do ordynatora szpitala, z którym wcześniej miałam przyjemność pisać pracę naukową. Tu spotkała mnie jednak niemiła rozmowa, której treści nie będę przytaczać. Po prostu dano mi do zrozumienia, że nie jestem mile widziana. Polecono mi porozmawiać w właścicielem sieci szpitali kardiochirurgicznych, bardzo znanym profesorem kardiochirurgii. Rozmowa z tym profesorem, którego miałam okazję poznać, a nawet asystować do zabiegów była uprzejma, acz bolesna. Dano mi do zrozumienia, że przeszkodę stanowi moja płeć.
Ostatecznie nie podjęłam specjalizacji. Wystartowałam w kolejnym rozdaniu rezydentur i dostałam się na radiologię.
Gdy piszę o tym wszystkim jest mi smutno. Każdy kto spotkał się z uprzedzeniami, wie jakie są krzywdzące i bolesne.
W ostatnim czasie ponownie spotkałam się z ,,atakiem” na swoją osobę, tym razem pod postacią znajomych i rodziny. Postanowiłam bowiem że nauczę się języka arabskiego. Dlaczego? Bo bardzo mi się podoba. To trudny język, ale piękny, zwłaszcza pod względem pisowni. Spotkałam się jednak z wielkim niezrozumieniem i hejtem…
Czy każdy kto uczy się języka arabskiego musi być muzułmaninem? Czy każdy obrzezany jest Żydem? Czy każdy schizofrenik to osoba niebezpieczna? Dla ludzi nauki odpowiedź brzmi: nie, nie każdy. Dla ludzi o małych umysłach odpowiedź będzie twierdząca…

Tagi:

Komentarze

  • Tak presja społeczna boli a najbardziej presja bliskich nie aprobujących Twoich decyzji. To Twoje życie, przyszłość, przeszłość, zapatrywania, zamiłowania, miłości itd. Ty tworzysz swoje życie nie oni ! Nie żałuj kardiochrurgi, to ciężka praca dla psyche. Nie zawsze daje zadowolenie. Cisz się tym co robisz aktualnie. Ciesz się tym co daje ci Życie ! Bierz go ile się da ! Mocno !

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *